Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Ogrodyi preriowy i angielski (odc. 745 / HGTV odc. 7 seria 2020)

dodano: 12.04.2020

Prezentujemy dwa ogrody położone w okolicach Poznania: to dzieło jednego projektanta. Pierwszy ogródek jest niewielki i ma postać wspaniałej, słonecznej łąki preriowej, pełnej wysokich traw i kolorowych kwiatów rudbekii, juki i mikołajków. Drugi ogród jest większy, w stylu angielskim. Został założony 15 lat temu i wymaga odnowy...

Ogrodyi preriowy i angielski (odc. 745 / HGTV odc. 7 seria 2020)

Znajdujemy się na obrzeżach Poznania, w niewielkim osiedlu z zabudową szeregową. Na ogrody przewidziano tutaj duży wewnętrzny dziedziniec, zamknięty z trzech stron pierzejami budynków. Około 200-metrowe skrawki zieleni nie zapewniają intymności, ale można z nich wyczarować niezwykłe obrazy widziane z okien domów. W jednym z ogródków właścicielka – zapracowana pani doktor-pediatra, chciała mieć ogródek niemal bezobsługowy – po pierwsze bez trawnika. Takiego zadania podjął się architekt krajobrazu – Krzysztof Mielicki. Wiedzę zdobywał na studiach w Poznaniu a praktyczne umiejętności w ogrodzie botanicznych Marimurtra pod Barceloną i w paryskich ogrodach Tuileries.         

Ogród ma charakter preriowy i powstał niespełna 3 lata temu. Z dawnych nasadzeń Krzysztof zachował część zimozielonych krzewów i duże drzewa w narożniku działki. Zrezygnował natomiast zupełnie z trawnika, który stwarzał wiele problemów. Pozostawił również wysoki żywopłot z ligustru, jednak nie jest on strzyżony w tradycyjny graniastosłup, ale ma pofalowaną, bardziej swobodną formę. Przeciwległą ścianę stanowi szpaler żywotników, który rośnie na działce sąsiada.

 Ponad połowa roślin w ogrodzie to trawy i turzyce – na przykład turzyca Buchanana (Carex buchananii). Uzupełniają je kwitnące byliny, przyciągające owady. Główną bazę stanowią trawy: miskant chiński 'Grosse fontäne’ i rozplenica japońska 'Hameln'. Pośród nich mocne strzeliste akcenty dają trzcinniki 'Karl Foerster' poprzetykane kwiatowymi klejnotami: są tu cynobrowe liliowce, pochodzące z amerykańskich prerii jeżówki oraz ich krewniaczki - żółte rudbekie błyskotliwe (Rudbeckia fulgida). Projektant postawił tu na odmianę 'Goldstrum', której ozdobą są duże kwiaty o średnicy dochodzącej do 10 cm. Roślina kwitnie od lipca do września i przyciąga pszczoły oraz motyle. Jest tu też ciekawe zestawienie żółtych koszyczków krwawnika z migoczącą wśród traw budleją zwaną motylim krzewem.

 Krzysztof powiększył optycznie przestrzeń dodając wyższe akcenty, są to polecane do małych ogrodów drzewa: brzoza ‘Youngii’, jodła koreańska czy buk odmiany ‘Dawyck’ o wąskiej, kolumnowej koronie.

 

Główną osią widokową ogrodu jest suchy strumień żwirowy, wijący się lekko przez ogród. Jego linia sprawia, że spacer przez maleńki ogród trwa nieco dłużej, więc nie odczuwa się jak bardzo jest on mały. Ogród ma więcej zakamarków, jest ciekawszy. A ziemia wykopana z biegu strumienia trafiła na jego brzegi i przydała się do kształtowania terenu, który teraz jest pagórkowaty.

 Na ścieżki i rabaty wokół roślin użyto ponad 22 ton płukanego żwiru o drobnej frakcji od 8 do 16 mm. Przeprowadzenie wszelkich prac było utrudnione przez brak dostępu od strony ogrodu – wszystkie materiały trzeba było przenieść przez mieszkanie i taras.

 Obecnie nie widać już żwirowej wyściółki na rabatach, gdyż jest przysłonięta przez rozrośnięte trawy i byliny. Krzysztof postanowił nie wymieniać piaszczystej i przepuszczalnej gleby. Do znajdującej się tu gleby dobrał gatunki roślin, uwzględniając także wysoką temperaturę latem – bo teren jest osłonięty i latem właściwie nie ma tu wiatrów. Ważny był też oczywiście aspekt ozdobny.

 Krzysztof zwraca uwagę, że decydując się na taki ogród trzeba pamiętać, że nie będzie on tak efektowny i kwitnący przez cały sezon. Ogród preriowy najpiękniej prezentuje się od końca lipca do późnej jesieni.

 Ogród preriowy w sporej mierze sam się rozsiewa, dlatego rośliny nie były sadzone równomiernie. Wiele miejsc zostało pustych, by nowe rośliny miały dla siebie miejsce. A jeśli wsieją się chwasty, to również mogą się tu rozrastać, dodając ogrodowi polskiego charakteru. A jakie polskie gatunki można tu dojrzeć? Rośnie tu chaber łąkowy (Centaurea jacea), kozłek lekarski (Valeriana officinalis), krwiściąg lekarski (Sanguisorba officinalis), niektóre trawy, np. turzyca zwisła (Carex pendula). Dla projektanta dużym zaskoczeniem jest doskonała kondycja tej byliny. Wysoka turzyca zwisła najlepiej rośnie na stanowiskach półcienistych, na żyznych, wilgotnych glebach. W tym ogrodzie doskonale daje sobie radę, chociaż wymaga okresowego podlewania w czasie upałów. Składnikiem polskiej flory jest również bodziszek łąkowy(Geranium pratense). Bylina ta kwitnie latem, okrywając się licznymi dużymi, jasnofioletowymi kwiatami. Jej ozdobą są również liście, które mają ciekawy kształt, przypominający liście pelargonii pachnącej.

 Dostrzegamy też rzadko uprawianą w ogrodach turówkę wonną, czyli żubrówkę (Hierochloë odorata) o charakterystycznym zapachu. To roślina występująca w Polsce dziko, jednak jest pod ochroną.

 Ciekawym zabiegiem Krzysztofa było zastosowanie bylin, które kształtem strzelistych liści korespondują z trawami. Należy do nich juka karolińska (Yucca filamentosa) o sztywnych, mieczowatych liściach długości około 60 cm. Odmianę ‘Color Guard’ wyróżnia kremowo żółty pas, biegnący wzdłuż blaszki liściowej. W innym zakątku spotykamy kępę ciemnozielonych, sztywnych liści ułożonych w rozetę. Ich brzegi są ostro ząbkowane, przez co roślina przypomina nieco aloes. To mikołajek agawolistny (Eryngium agavifolium) – zimozielona bylina, której kwiaty często stosowane są do suchych bukietów.

 Jednym z największych rarytasów w tym ogrodzie jest pieprz syczuański, żółtodrzew pieprzowy (Zanthoxylum piperitum). Pieprz syczuański to wspaniały dodatek do potraw. Jako przyprawę stosuje się otoczki nasion, liście, młode pędy, kwiaty i niedojrzałe jeszcze owoce. Zapach rośliny odstrasza komary. Roślina zimuje w gruncie po lekkim okryciu i po kilku latach dorośnie do ok. 3 m. Ma spore kolce i może dawać niewielkie odrosty korzeniowe.

 Drugi ogród projektu Krzysztofa znajduje się w Rokietnicy koło Poznania. Został zaprojektowany w romantycznym stylu angielskim i założony kilkanaście lat temu, ale jego pierwotna koncepcja dawno już uległa zatarciu. Rośliny mocno się rozrosły i stanowią gęsty zielony busz. Projektant otrzymał właśnie zlecenie na przebudowę ogrodu. Na wizytę umawiamy się wiosną. Wybór terminu jest nieprzypadkowy. Okres bezlistny pozwoli na lepsze zapoznanie się ze strukturą zieleni i problemami na działce.

 Działka ma regularny kształt i powierzchnię około 760 m kw. Północny narożnik zajmuje dom i garaż, a od strony ogrodu znajduje się taras przykryty dachem. Sąsiaduje z nim domek ogrodnika z drewutnią. Ogród ma szerokie ramy w postaci wysokich żywopłotów z tui. Nieregularne rabaty dzielą go na kilka wnętrz: główną część przed tarasem z dużą płaszczyzną trawnika oraz kolejne ukryte w głębi ogrodu pomiędzy krzewami i drzewami.

 Na etapie projektowania najważniejsza jest rozmowa z właścicielką ogrodu, panią Aleksandrą Kapitan-Kmiecikowską. Zaczęła ona urządzanie działki 13 lat temu. Z początku korzystała z planu przygotowanego przez projektanta, ale z czasem wprowadziła szereg zmian. Pani Aleksandra popełniła dosyć typowy błąd przy tworzeniu ogrodu: posadziła drzewa w zbyt małej odległości od siebie. Tuż przy wysokim żywopłocie rosną dwie duże sosny, jodła, tulipanowiec i klon jesionolistny. Drzewa silnie konkurują o dostęp do światła i składników pokarmowych. Sosny tracą dolne gałęzie i wyginają się do światła.

 Problemem są też rozrośnięte jałowce – sabiński i płożący. Gospodyni posadziła je jako małe krzewy. Obecnie jałowiec sabiński zajął prawie całą rabatę i wchodzi na trawnik. A nad nimi rozpościerają się gałęzie zwisłej odmiany buka. Niektóre z nich obciążone są butelkami, aby „skłonić” je do zwisania – bo są nieco niesforne.

 Krzysztof rozpoczyna inwentaryzację drzewostanu. Na pewno trzeba będzie podjąć decyzję o wycince niektórych egzemplarzy. Według obowiązujących przepisów, nie musimy zgłaszać zamiaru usunięcia drzewa, kiedy jego obwód pnia mierzony na wysokości 5 cm od ziemi nie przekracza 50 cm. Dla niektórych gatunków takich jak topole, wierzby, niektóre klony oraz robinie i kasztanowce prawo dopuszcza większy obwód.

 Jeżeli chcemy usunąć grubsze drzewa potrzebny jest wniosek do Wydziału Ochrony Środowiska. Przyda się wówczas mapka z usytuowaniem danej rośliny na działce oraz opis w postaci tabeli. Zawiera ona nazwę danego drzewa, jego obwód na wysokości 5 cm i 130 cm, a także średnicę korony i orientacyjną wysokość.

 Krzysztof sprawdza także stan zdrowotny roślin. Wypatrzył na przykład gruzełka cynobrowego (Nectria cinnabarina) na wisterii. To grzyb, który łatwo się przenosi, na przykład na brudnych narzędziach ogrodniczych. Na szczęście nie jest on groźny. Niestety, sama wisteria, choć w dobrej kondycji, nie kwitnie. Przyczyną może być nieodpowiednie cięcie lub na przykład zbyt mokre stanowisko.

 Aby dokładnie sprawdzić stan gleby potrzebne jest jej badanie w Okręgowej Stacji Chemiczno-Rolniczej. W tym celu pobiera się 20-centymetrowe próbki tak zwaną laską Egnera. Można to wykonać także łopatką lub szpadlem. Próbki opisuje się i oznacza na mapie skąd były pobrane. Podstawowe badanie wraz z ustaleniem zalecanych dawek nawozowych kosztuje kilkadziesiąt złotych.

 Przy okazji Krzysztof zdradza, co według niego jest ważne w zawodzie projektanta: przede wszystkim wrażliwość na przyrodę. Wielu rzeczy można się nauczyć, ale trzeba mieć do niej szacunek.

 Kolejna rzecz, którą Krzysztof musi wziąć pod uwagę, a budzi niepokój właścicielki, to stan żywopłotu. Po latach żywotniki bardzo urosły i tworzą pas cienia wokół działki. W ich bezpośrednim sąsiedztwie niewiele roślin chce rosnąć. Do tego krzewy od dołu przerzedzają się i widać sąsiednią posesję. Aby zachować intymność, zamontowano trzcinową matę, ale nie wygląda to najlepiej. Jest jeszcze kilka innych miejsc, które wymagają omówienia. Jedno z nich to zakątek przy furtce, tuż pod kwitnącymi pięknie śliwami. Niestety, otwierająca się brama wjeżdża tu na furtkę – trzeba będzie ją zmienić…

 Krzysztof wykonuje serię zdjęć ogrodu. Część z nich jest podstawą do stworzenia rysunków przedstawiających rewolucję w ogrodzie. W przedogródku projektant rezygnuje z trawnika i zastępuje go żwirową nawierzchnią. Wydziela też dwie rabaty wzdłuż ścieżki z kolekcją roślin cienioznośnych. Aby zamknąć optycznie tę część ogrodu, proponuje kratkę, po której ma wspina się powojnik.

 Od strony południowej proponuje wycięcie gęstwiny krzewów i stworzenie wnętrza z ławką i fontanną pośrodku. Likwiduje żywopłot od strony sąsiada i zamienia go na murowaną ścianę z cegły. Całość opiera na geometrycznych kształtach.

 Naprzeciwko tarasu Krzysztof planuje usunięcie pergoli, przesadzenie części roślin i skrócenie żywopłotu. Rabaty będzie okalać murek z kamienia. Między rzeźbami żółwi powstanie placyk z kamienną nawierzchnią, którą przerosną rośliny.

Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
100%
0%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Brak komentarzy na forum.

Poprzedni odcinek

Ogródek w stu donicach (odc. 744 / HGTV odc. 6 serii 2020)

Ogródek w stu donicach (odc. 744 / HGTV odc. 6 serii 2020)

Pani Małgorzata poświęca wolny czas swojej pasji – kwitnącym roślinom. Jej ogród mieści się na zaledwie 320-metrowej działce, ale dla roślin pozostaje 200 m...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg