Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Ogrody miłości – do roślin, poezji i ptaków (odc. 747 / HGTV odc. 9 serii 2020)

dodano: 26.04.2020

Odwiedzamy położone blisko siebie wielkopolskie wsie - Piotry i Lewice, a w nich dwa bardzo różne ogrody - jeden w stylu romantycznym, drugi – w geometrycznym, z egzotycznymi ptakami. Pierwszy ogród służy głównie wypoczynkowi i składa się z malowniczych rabat, starej lipy, a w połowie z sosnowego lasku. Drugi wymaga ogromnej pracy – są tu egzotyczne ptaki, zwierzęta gospodarskie, oraz geometryczne założenia, wymagające częstego strzyżenia roślin.

Ogrody miłości – do roślin, poezji i ptaków (odc. 747 / HGTV odc. 9 serii 2020)

Tym razem odwiedzamy położone blisko siebie wielkopolskie wsie - Piotry i Lewice. Luźno rozrzucone gospodarstwa z uprawnymi polami otoczone są rozległymi sosnowymi borami.

Pierwszy z odwiedzanych przez nas ogrodów już z drogi zachęca do wejścia zawieszonymi na ogrodzeniu dyniami, ozdobnymi trawami i kwitnącymi bylinami. Królują nad nim piękne sosny, lipy, modrzewie… Właściciele ogrodu, państwo Aurelia i Adam Kosibowie, mieszkają w Poznaniu, ale będąc na emeryturze, mogą sobie pozwolić, by dużo czasu spędzać w Piotrach. Ich działka służy głównie wypoczynkowi, stąd tyle tu zakątków z ławkami, stołami i fotelami. Ogród, założony ponad 25 lat temu, ma powierzchnię około hektara. Połowę działki zajmuje część ozdobna. Wejście znajduje się od strony południowo-wschodniej. Kamienna ścieżka prowadzi do składziku z kominkiem i dalej do domu oraz do 200-letniej lipy. Trawiaste podwórko zamyka drewniana stodoła. W pobliżu zaprojektowano otoczone dębami miejsce pamięci. W drugiej części działki znajduje się las, a w nim aleję zakończoną altaną i polanę z kapliczką.

 Roślinom daje się tu swobodę, mogą się rozsiewać i rozrastać, a ulubionymi gatunkami gospodarzy są hortensje – miłość pani Aurelii i róże, które kocha pan Adam.

 Państwo Kosibowie znaleźli to miejsce podróżując po okolicy i szukając działki. Okolice Międzychodu bardzo im się spodobały, wjechali do miejscowości Piotry i okazało się, że jest tu posesja ze starą lipą, śliwami… I zapadła decyzja, że to będzie ich miejsce na ziemi.

 Oczywiście całość wymagała sporo pracy. Część suchych drzew gospodarze zostawili, aby je obsadzić. Z dużym szacunkiem podeszli też do domu, bo budynek ma ponad sto lat. 

 Państwo Kosibowie, rozpoczynając przygodę z ogrodnictwem, nie mieli żadnego doświadczenia. Wiedzę zdobywali od miejscowych leśników z nadleśnictwa Bolewice, uczyli się jak sadzić i pielęgnować drzewa. W ostatnich latach leśniczy Maurycy Halasz pomaga im ratować pomnikową lipę szerokolistna (Tilia platyphyllos). To dorodne drzewo zaczęło bowiem schnąć od czubka, a później zasychała reszta korony. Została przycięta z nadzieją, że wypuści liście ponownie, ale tak się nie stało. Później okazało się, że drzewo cierpiało z powodu niedoboru wody – większość jej wysysały z gleby rosnące opodal świerki. Zgodnie z sugestią leśniczego, świerki przerzedzono.

 W kolejnym sezonie drzewo zaczęło odżywać. Pozytywny efekt zabiegów leśniczego widać teraz w intensywnych odrostach wokół pnia lipy i na niektórych jej konarach. Odrostów w tym wypadku nie należy usuwać, ponieważ odżywiają mocno jeszcze osłabione drzewo.

 A w ogrodzie są też jeszcze inne lipy… Pani Aurelia, z wykształcenia polonistka i miłośniczka poezji, niektóre drzewa darzy szczególnym uczuciem i podnosi je do rangi symbolu. Jedna z lip jest na przykład symbolem związku i miłości. Ma nietypową formę, bo tworzą ją trzy pnie, które pani Aurelia „zaplatała”. Korona stanowi parasol, który pani Aurelia chciała uformować.  Pod młodszą lipą państwo Kosibowie mają ulubiony kącik kawowy, a pod starszą - stół obiadowy. Stąd blisko do kuchni i ogromnego podwórka pomiędzy domem a stodołą.

 Stodoła jest świadkiem długiej historii tego miejsca, ale też pełni ważną funkcję kompozycyjną. Wewnątrz stodoły można biesiadować, a otwarte wrota stanowią ciekawy początek osi widokowej otwierającej się w kierunku lasu. A początek tej osi tworzy kolorowa rabata kwiatowa.

 Rabata pod stodołą zachwyca kompozycją roślin. Ma kolisty kształt i na zewnątrz jest obsadzona rozchodnikiem okazałym (Sedum spectabile). Drugi krąg stanowią kępy jednorocznej aksamitki rozpierzchłej (Tagetes patula), pomiędzy którymi, pod koniec lata, wyrastają bukiety fioletowych kwiatów zimowitu jesiennego (Colchicum autumnale). Ta cebulowa roślina ma rzadko spotykany cykl życiowy – jej liście wyrastają wiosną i szybko giną, a kwiaty pojawiają się kilka miesięcy później, zupełnie bez liści. Tutaj kwiatom zimowitów miejscami towarzyszą srebrne, kosmate listki czyścca wełnistego (Stachys byzantina).

 Kontynuujemy zwiedzanie ogrodu. Podchodzimy do grupy drzew otaczających niewielki placyk. To miejsce pamięci, gdzie kamienne tablice upamiętniają bliskich państwa Kosibów. Jeden z dębów poświęcono też wszystkim rodzicom…

 Nad tablicami królują dęby czerwone (Quercus rubra). Dla podkreślenia niezwykłości miejsca, pani Aurelia posadziła pod dębami czerwonolistne śliwy wiśniowe, a placyk pomiędzy drzewami został wyłożony kostką i ma kształt serca.

 Idąc w głąb ogrodu, na każdym kroku napotykamy wspinający się po drzewach i płożący się po ziemi zimozielony bluszcz (Hedera helix). Za stodołą znajdujemy duży jego okaz pokryty kwiatami. Bluszczowy nektar wyjątkowo smakuje owadom – przylatują tu trzmiele i pszczoły. Krzew warto obejrzeć z bliska, bowiem kwiatostanom towarzyszą lancetowate liście, zupełnie innego kształtu, niż te, które wyrastają na niekwitnących pędach.

 W pobliżu znajdują się kolejne atrakcje – kilka bardzo starych okazów czarnego bzu (Sambucus nigra), obsypanych błyszczącymi, czarnymi owocami. Owoce są smakołykiem dla ptaków, z kwiatów przygotowuje się świetny syrop. A z drewna kiedyś wykonywano piszczałki.  A tu nawet obumarłe bzy mają swoje miejsce: pozbawione już kory wyglądają niczym urokliwe szare rzeźby.

 

A dalej dostrzegamy wielkie pnie robinii akacjowej, grochodrzewu (Robinia pseudoacacia). Miały trafić do kominka, ale okazały się za duże i zbyt twarde do rozłupania. I teraz stanowią akcenty dekoracyjne – będą pełnić tę funkcję długo, bo akacja ma bardzo trwałe drewno.

 W tym romantycznym, swobodnym ogrodzie pnie starych drzew doskonale komponują się w otoczeniu roślin. Przed ogrodzeniem spoczywa na przykład ogromny pień topoli, nieco przysłonięty malowniczymi trawami, niskimi marcinkami i winobluszczem.

 Pora też na spacer po drugiej części ogrodu. Ten półhektarowy teren na początku był kawałkiem ornego pola. Państwo Kosibowie obsadzili pusty obszar kupionymi w szkółce leśnej sadzonkami modrzewi, świerków i sosen. Po kilkunastu latach mają tu prawdziwy las. Drzewa iglaste i liściaste sadzono od razu tak, by tworzyły się też urocze alejki spacerowe. Alejkę modrzewiowią kończy urocza, ażurowa altanka, z której jest piękny widok na pola i wychodzące na nie zwierzęta. Druga alejka prowadzi do figurki Jezusa.

 Na zakończenie dnia pan Adam rozpala ogień w kominku, który pełni rolę zadaszonego ogniska. Spala w nim także chore części roślin.

 Pan Adam ma też w planach udekorowanie ogrodu lampami solarnymi. Oświetlenie solarne jest bardzo wygodne, ponieważ nie wymaga wykonania dodatkowej, drogiej instalacji. Lampy mają wbudowane ogniwa fotowoltaiczne, ładują się w dzień, zmieniając promienie słońca w energię elektryczną i magazynują ją w akumulatorach. Po zmierzchu lampy się włączają, a źródłem światła są ledowe diody. Całkowicie naładowana bateria może dawać światło przez 8 godzin i oświetla teren za darmo.

 ***

 Kolejny dzień w okolicach Międzychodu spędzamy w oddalonych od 2km od wsi Piotry, Lewicach. Gospodarstwo państwa Iwony i Cezarego Kusków, które jest celem naszej wizyty, leży tuż przy ruchliwej drodze. Na podwórku, już od bramy, witają nas donice pełne czerwonych begonii, jest agawa i oleander, dalej skrzynki z różowymi i czerwonymi pelargoniami. Kwiaty wręcz wylewają się z pojemników, bowiem dokarmiane są regularnie naturalnymi nawozami, pochodzącymi z gospodarstwa rolnego gospodarzy. Kwiatami pelargonii zainteresował się rzadki motyl - paź królowej.

 W rogu podwórka ustawiona jest obszerna woliera, z której dochodzi radosny świergot. Mieszkają tutaj między innymi papużki faliste, rozele, nimfy i szkarłatki, czerwonoskrzydłe barabandy.

 Aby odnaleźć właściwy ogród, trzeba przejść przez stodołę. Leży on na stromej skarpie, u podnóża której znajduje się zasilany źródłami naturalny zbiornik wodny. Na pobliskiej łące rozciąga się ogromny teren dla domowego ptactwa. Ogrodem i zwierzętami zajmują się obydwoje gospodarze, a pani Iwona nie rusza się bez swojej ukochanej papugi amazonki.

 Jak sprawdza się ogród położony tak nietypowo? Z ulicy nikt go nie widzi, a gospodyni wspomina, że początkowo był to po prostu nieużytek, położony za stodołą. Na górce było bardzo sucho i nic nie chciało rosnąć, ale gdy udało się doprowadzić nawadnianie, mógł powstać tarasowy ogród.

 

Ogród na skarpie podzielony jest trawiastą ścieżką, której towarzyszą kolumnowe tuje. Na dwóch tarasach zaplanowano koliste rabaty. Każda wygląda inaczej. Najbardziej kolorowe jest zestawienie srebrnego świerku z otaczającymi go kręgami lawendy i złotej tawuły japońskiej (Spieraea japonica). Odmiana ‘Goldmound’ ma liście intensywnie żółte przez cały okres wegetacji. Najlepiej rośnie w pełnym słońcu.

 Pośrodku jednego z kół uwagę zwraca mała kolekcja pustynnych bylin składająca się z juki ogrodowej oraz tworzącej pień rzadkiej, niebieskiej juki rostrata ‘Saphire Skyes’ (Yucca rostrata). Ciekawe jest również trawiaste koło ze strzyżonym w chmurki cyprysikiem groszkowym. Ten cenny iglak kształtowany jest w formie ogrodowego bonsai, zwanego niwaki. Rabatę dekorują regularnie rozmieszczone kępy srebrnolistnej brunery wielkolistnej ʻJack Frostʼ (Brunnera macrophylla).

 Rośliny w tym geometrycznym ogrodzie są trzymane w ryzach, dzięki częstemu cięciu. Jednak państwo Kuskowie, pracując w gospodarstwie nie mają w sezonie na to czasu, więc korzystają z pomocy ogrodnika.

 Początkowo cały ogród był nawadniany, jednak po pewnym czasie gospodarze zrezygnowali z podlewania trawnika, bo robił się szary. Winą była zapewne woda z zawartością chloru. W efekcie ogród podlewany jest dużym wężem bezpośrednio ze zbiornika wodnego. Taka ciepła, naturalna woda od razu poprawiła sytuację.

Rodzina i goście państwa Kusków najczęściej spędzają wolny czas w altanie lub przy ognisku. Rozciąga się stąd widok na staw i położone niżej łąki, na których pasą się krowy. Można też stąd obserwować teren ogromnej ptaszarni. To królestwo gospodarza, pana Cezarego. Cały obszar został przykryty specjalną siatką, żeby ptaki, a szczególnie pawie, nie wylatywały na teren wsi i okoliczne łąki. Siatka rozpięta jest na konstrukcji z rur, wbitych głęboko w podłoże. Z kolei aby ochronić ptaki przed dzikimi zwierzętami, dookoła rozciągnięty jest elektryczny pastuch.

Łąka dla ptaków, ze względu na niezgodność charakterów poszczególnych gatunków, podzielona jest na sektory. W pierwszym znajduje się gołębnik, domek oraz karmnik dla pawi, indyków i bażantów. W drugiej część urzędują kaczki krzyżówki i szare gęsi gęgawy, które najlepiej czują się w dużych stadach. Są bardzo zdrowe i odporne na niekorzystne warunki środowiska. Potrzebują wybiegu z dużą przestrzenią, czego im tutaj nie brakuje. Pan Cezary wykopał szeroki kanał, połączony ze stawem, dzięki czemu wszystkie ptaki mają dostęp do świeżej wody. Ptaki korzystają ze swoich wybiegów cały sezon i zima im nie straszna.

 Każdy właściciel ptaszarni zna doskonale gust hodowanych przez siebie gatunków. Pawie i bażanty żywią się głównie ziarnem zbóż, nie gardzą też owadami i ich larwami. Pan Cezary zauważył, że przysmakiem pawi są dojrzałe arbuzy.

 W tak dobrym warunkach ptaki u państwa Kusków są pięknie wybarwione, zdrowe i chętnie się rozmnażają. Ale nie tylko ptaki są miłością gospodarzy. Są tu też inne zwierzęta. Na zakończenie dnia wybieramy się na przejażdżkę bryczką – na tę krótką podróż zabieramy także dwa psy Nelę i Sarę, a zadbanej klaczy towarzyszy pstrokaty źrebak.

Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
100%
0%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Brak komentarzy na forum.

Poprzedni odcinek

Ogrodowisko – nasza Anglia (odc. 746 / HGTV odc. 8 serii 2020)

Ogrodowisko – nasza Anglia (odc. 746 / HGTV odc. 8 serii 2020)

Liczne wizyty w angielskich ogrodach sprawiły, że Danuta i Witold Młoźniakowie kupili pod Warszawą kawałek ziemi ornej i na niej zakładają ogród swoich...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg