Wspólny ogród dla dwóch rodzin (odc. 748 / HGTV odc. 10 serii 2020)
dodano: 03.05.2020
Odwiedzamy dwa położone obok siebie ogrody, połączone – dla wygody ośmiorga bawiących się tu dzieci – uroczą dziurą w płocie. Sąsiedzi  traktują swoje działki jako wspólny teren. Obie przestrzenie się uzupełniają i oferują rozmaite atrakcje: są tu huśtawki, bramka do piłki nożnej, trampolina  i jacuzzi…  A nad wszystkim szumią stare jesiony. Niestety, nie wszystkie cieszą się dobrym zdrowiem.  
Wspólny ogród dla dwóch rodzin (odc. 748 / HGTV odc. 10 serii 2020)

Zalesie to niewielka osada niedaleko autostrady A2 w pobliżu Poznania. Tu odwiedzamy dwa ogrody, połączone wspólnym drzewostanem i serdeczną sąsiedzką przyjaźnią. Obie rodziny traktują swoje działki jako wspólny teren, a użytkuje go ośmioro dzieci. Obie przestrzenie się uzupełniają i oferują odmienne atrakcje.

 Pierwszy ogród już przed bramą wita gości eleganckim przedogódkiem, skomponowanym z berberysów i strzyżonych bukszpanów. W ogrodzie spotykamy Joannę Ułamek z dwumiesięczną Moniką na rękach. Joanna jest architektem krajobrazu i przydomowy ogród to jej dzieło. Towarzyszy jej mąż Marcin, który jest zawodowym muzykiem. Dwunastoletnia Hania i ośmioletnia Marianna – córki państwa Ułamków, w tym czasie bujają się na huśtawce. Życie ogrodowe skupia się we wnętrzu z dużym trawnikiem i otaczającymi go rabatami. Ustawione są tu specjalnie dla dzieci: bramka do piłki nożnej i niewielkie jacuzzi.

 Państwo Ułamkowie mieszkają tu od 10 lat, a ogród założyli 9 lat temu. Całość ma 700 m kw, ale udało się tu zmieścić sporo rzeczy. Gdy gospodarze szukali działki, zależało im na niedrogiej lokalizacji niedaleko Poznania i udało się trafić w tę właśnie okolicę, położoną w sąsiedztwie rzeki.

 Ogród ma dosyć proste rozplanowanie. Prawie 1/3 działki zajmuje dom. Przed nim znajduje się szeroki podjazd z kostki granitowej i przedogródek ze ścieżką do drzwi wejściowych, prowadzącą dalej do drewutni i składziku. Po drugiej stronie budynku znajduje się okrągły placyk, drewniany taras i duży trawnik otoczony rabatami. Od południa zaplanowano miejsce na mały basen i warzywnik.

 Warto zauważyć, że wejście do ogrodu przez furtkę nie znajduje się na wprost drzwi – trzeba się przespacerować po przedogródku. A płot stanowi tu niemal wyłącznie bluszcz pospolity (Hedera helix), porastający na grubo drut rozpięty pomiędzy słupami wykonanymi z cegły rozbiórkowej. Gruby kożuch zasłonił konstrukcję po około 4 latach.

 Pnącza przysłaniają także całą ścianę frontową budynku. Widać tu winobluszcz trójklapowy, który nie potrzebuje żadnych podpór i przytrzymuje się muru przylgami. Natomiast filar ganku opanowała glicynia. By nie zarosła drzwi wejściowych, musi być mocno przycinana przez gospodynię.

 Pomimo niewielkiej przestrzeni, Joanna nie boi się dużych drzew w przedogródku, takich jak na przykład górujący nad ścieżką cedr atlantycki podgat. atlantycki (Cedrus libani subsp. atlantica) o charakterystycznym niebieskim zabarwieniu igieł. Został mocno podkrzesany od dołu, aby zrobić miejsce dla skrzyni na drewno i stojaka na rowery. Gospodarz wykonał go z kłody drewna, w której wyciął miejsca na koła.

Nawierzchnia w przedogrodku wykonana jest z nieregularnie ułożonych łupanych kamieni. Łupek granitowy to odpad przy produkcji kostki. Ma nieregularne kształty i wymiary od 4 cm do 30 cm. Dużym atutem jest jego cena, która stanowi zaledwie jedną trzecią pełnowartościowego materiału. Natomiast samo wykonanie takiej nawierzchni jest bardzo pracochłonne. Jednak po ułożeniu daje wrażenie wyjątkowego i niepowtarzalnego starobruku.

 Po drugiej stronie domu Marcin często zasiada z gitarą na tarasie. Lubi to miejsce do codziennych ćwiczeń. Rozpościera się stąd widok na drzewa i krzewy na rabatach. W narożniku za huśtawką zwraca uwagę niewielki wiąz polny 'Jacqueline Hillier' (Ulmus minor). Drzewko rośnie powoli i tworzy charakterystyczną parasolowatą koronę. Jego listki są ząbkowane i regularnie ułożone na gałązkach.

 Na ciepłym tarasie wygrzewa się kotka Ropka. Cała nawierzchnia wykonana jest z egzotycznego drewna bankirai, a przycięto ją w półkolistą formę. Na tarasie stoi też przenośne palenisko, a gospodarz zdradza, że nawet jak coś wypadnie z paleniska, to na twardym drewnie prawie nie ma po tym śladu.

 Od południowej strony taras sąsiaduje z dużą katalpą (surmia) bignoniową 'Nana' (Catalpa bignonioides). To zaszczepiona na pniu karłowa, kulista odmiana. Drzewko ma charakterystyczną, spłaszczoną koronę wyniesioną na pniu o wysokości 2m. Niestety katalpa jest podatna na chorobę grzybową zwaną mączniakiem prawdziwym, co objawia się biały nalotem na liściach. Gospodyni ze względu na dzieci nie stosuje tu oprysków i akceptuje jej wygląd.

 Z katalpą sąsiaduje warzywnik składający się z dwóch szerokich skrzyń bez dna o wysokości 30 cm. Do ich wnętrza Joanna nasypała 2-3 cm warstwę drenażu z kruszywa, które przykryła włókniną. Na to nasypała 10 cm przerobionego obornika i warstwę ziemi kompostowej.
W warzywniku rosną pomidory koktajlowe, cukinie, buraki i pietruszka.

 Sama lokalizacja warzywnika może być nieco zaskakująca, bo znajduje się właściwie przy podjeździe, ale było to jedyne tak słoneczne miejsce w ogrodzie. A żeby rośliny mogły rosnąć pomimo korzeni rosnącej tuż obok katalpy, przydało się wyniesienie rabat z warzywami. Obok dostrzegamy judaszowiec kanadyjski 'Ruby Falls' (Cercis canadensis), który ładnie tu zimuje, a obok daje sobie świetnie radę werbena patagońska (Verbena bonariensis).

 

Przy ogrodzeniu rosną potężne jesiony. Są w złej kondycji. Jeden z nich tym roku stracił prawie wszystkie liście i trudno określić, co mu dolega. Pani Joanna zaprosiła do ogrodu znajomego dendrologa - pana Piotra Tyszko-Chmielowca, dyrektora Instytutu Drzewa, który zajmuje się oceną stanu drzew. Swoją pracę rozpoczyna od opukania jesionu gumowym młotkiem. W ten sposób określa, czy wnętrze pnia jest wypróchniałe. Pusty odgłos wskazuje ubytek. Następnie metalowym prętem bada stan korzeni. Jaka jest jego diagnoza? Początkowo podejrzewał, że może drzewo zostało uszkodzone podczas jakichś prac w ogrodzie. Jednak oględziny sąsiedztwa zdradziły więcej: na sąsiadującym z działką polu znajdują się ślady po zastoisku wody. Jesion może wytrzymać okresowe zalewanie na wiosnę, krótkotrwałe, ale dłuższe może mu zaszkodzić.

 Drzewo ma dwa rodzaje korzeni. Jedne grube, zwane konstrukcyjnymi, które utrzymują roślinę w podłożu, oraz drobne włośnikowe. Te pozwalają na pobieranie składników odżywczych i wody. Komórki tych korzeni oddychają tlenem zawartym w glebie. Kiedy wskutek zalania lub zbyt silnego zagęszczenia podłoża, nie mogą pobierać tlenu – zamierają. Ginie wówczas całe drzewo, bo bez nich nie jest wstanie funkcjonować. Niestety, gdy drzewo zaschnie, nie da się mu już pomóc…

 Wyruszamy na dalsze zwiedzanie dwóch połączonych ogrodów. Przyszła teraz kolej na odwiedziny u sąsiadów, którzy gospodarują tu od 12 lat. Ich posiadłość znajduje się na terenie dawnego folwarku. Ówcześni właściciele posadzili tu dużo drzew – jesiony, które osuszają podmokłe tereny i orzechy – dla owoców. Obie działki połączone są całkiem sporą dziurą w płocie, która wyposażona jest nawet w elegancką furteczkę. Ruch między oboma ogrodami jest spory….

 Po drugiej stronie płotu czeka na nas pani Angelika Gawron. Zajmuje się wychowaniem pięciorga dzieci, a ogród stanowi dla niej oazę, gdzie może mieć chwilę dla siebie. Na dużym trawniku dzieci chętnie się bawią i nie wymagają cały czas uwagi. Najstarszy syn Norbert to już nastolatek i trzyma się oddzielnie. Wyprowadza na spacer swoje świnki morskie.

Ten ogród jest bardzo duży. Ma spory trawnik i królują w nim wielkie, stare drzewa. Dają wspaniały cień. Choc początkowo było ich nieco więcej, to nie wszystkie były w dobrej kondycji, trzeba było też wygospodarować miejsce na dom. Zachowano więc najmocniejsze egzemplarze, a teraz dzieci mają tu mnóstwo przestrzeni do zabawy.

 Ogród państwa Gawronów ma kształt trapezu i powierzchnię 2200 m kw. Dom jest posadowiony w jego północnej części razem z garażem i przedogródkiem. Po drugiej stronie budynku znajduje się taras ukryty w cieniu potężnej robinii. Dalej jest jeszcze duże wnętrze przedzielone szpalerem drzew – orzechem i jesionami. W ich cieniu stoi domek dla dzieci. W kolejnym wnętrzu jest miejsce na trampolinę i niewielki warzywnik.

Ogród państwa Gawronów oferuje to, czego brakuje na sąsiedniej działce – ogromną przestrzeń trawnika z wręcz idealną murawą. Ciekawostką są tu stopnie z kawałków podkładów kolejowych, wypełnione kamienną kostką. Niwelują niewielkie uskoki terenu i odprowadzają nadmiar wody opadowej. W kilku miejscach pod drzewami ukryte są ławeczki. Znalazła się też przestrzeń dla trampoliny i wiele zakamarków do zabaw dla dzieci.

 Robinia akacjowa, grochodrzew (Robinia pseudoacacia), rosnąca koło domu, robi spore wrażenie – jest bardzo duża. Widać że była podcinana, ze względów bezpieczeństwa. Potem ruszamy dalej i zacienionym przesmykiem pod drzewami dochodzimy na front domu, do przedogródka. To właśnie tu gospodarze spędzają sporo czasu wiosną, bo tu jest najcieplej. W przedogródku urzekają śródziemnomorskie oleandry pospolite (Nerium oleander), które bardzo lubi gospodarz. Zimą przechowywane są w dużej hali, gdzie jest tylko kilka stopni ciepła.

 Obok pyszni się granatowiec właściwy (Punica granatum), ma prawdopodobnie ok. 170lat! Niestety, gospodarze nie doczekali się owoców, ale drzewko pięknie kwitnie.

 Przed domem dostrzegamy jeszcze daglezję, a właściwie jej część. Została uszkodzona przez burzę i gospodarz nie chciał jej wycinać. Jej sąsiadka została złamana i na ściętym pniu zamontowano niespotykaną metalową konstrukcję ze stali nierdzewnej. To podpora pod pnącza: gospodarze posadzili tu milin. Z czasem rośliny w całości ją zarosną i utworzy się oryginalna zielona rzeźba.

 Po zachodniej stronie budynku zwraca jeszcze uwagę potężny krzew budlei Davida (Buddleja davidii), popularnie zwanej „motylim krzewem” z powodu pachnących kwiatostanów wabiących owady. Kwiaty pojawiają się od połowy lata, aż do wczesnej jesieni.

Poniżej na rabacie spostrzegamy ciekawą bylinę – wilczomlecz błękitnawy (Euphorbia characias). Gatunek popularny w ogrodach angielskich, a u nas prawie nieznany, bo niezbyt mrozoodporny. Ale po ociepleniu klimatu, jak widać, może gościć i w polskich ogrodach. Roślina wytwarza sztywne pędy porośnięte wąskimi liśćmi, pokrytymi szarobłękitnym nalotem. Wilczomlecz kwitnie od czerwca do sierpnia. Wytwarza oryginalne kwiatostany złożone z dużej ilości drobnych, kremowych kwiatków.

 Uwagę zwraca jeszcze piękna pięcioigielna sosna oścista (Pinus aristata). Na jej igłach widać charakterystyczne kłaczki żywicowe. To niezbyt szybko rosnące drzewo, nie zrzuca igieł jak inne sosny i doskonale znosi suszę. Ma też piękny pokrój.

 Tymczasem w ogrodzie państwa Ułamków gospodarz przygotowuje jacuzzi na wizytę dzieci. Nie dolewa do wody chloru, a jedynie preparat na bazie aktywnego tlenu, dodaje też środek przeciw glonom. Stosowanie tego typu środka pozwala na dłuższe użytkowanie basenu bez wymiany wody. To oszczędza sporo kosztów i jest ekologiczne, gdyż nie marnujemy niepotrzebnie zasobów wody. Na koniec sezonu można ją bez obaw wylać do ogrodu.

Na hasło „basen gotowy do kąpieli” przez furtkę przybiegają dzieci sąsiadów spragnione ochłody w upalny dzień.