Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

W raju pani Ani (odc. 750 / HGTV odc. 12 serii 2020)

dodano: 19.05.2020

Jesteśmy w Puszczykowie, zielonym mieście niedaleko Poznania. Ogród, który odwiedzamy położony jest na stromej skarpie, podzielonej na trzy tarasy o różnych charakterach, a jego historia zaczyna się jeszcze dużo przed wojną.

W raju pani Ani (odc. 750 / HGTV odc. 12 serii 2020)

Odwiedzany przez nas ogród znajduje się w Puszczykowie pod Poznaniem – mieście położonym praktycznie w sercu Wielkopolskiego Parku Narodowego. Mieszkał tu niegdyś Arkady Fiedler – podróżnik, przyrodnik, a przede wszystkim znany pisarz. Na jednym z puszczykowskich osiedli swoje miejsce na ziemi znalazła pani Anna Wosicka.

 Dom pani Anny to przedwojenny budynek i już ówczesny właściciel tego terenu postanowił ukształtować go w tarasy. Zrobił to własnoręcznie, używając jedynie łopaty, wagonika z cegielni i jednego przęsła torów. Co ciekawe, właścicielka nie od razu zauważyła tę tarasowość – ‘ujawniła’ się ona, gdy zostały rozebrane zostały płoty dzielące teren na część dla kur, część ogrodową, sad, podwórko… Wtedy uwidocznił się urok ogrodu i fakt, że pierwszy właściciel miał ciekawą wizję całości.

 Działka, na której wybudowano dom i urządzono ogród ma powierzchnię 1700m kw. Na posesję wjeżdża się od wschodu, gdzie usytuowano taras dolny z ogniskiem i dużym kompostownikiem. Stąd schodami wchodzi się na taras środkowy z domem i zabudową gospodarczą. Tutaj pergola dzieli przestrzeń na przydomową z gankiem i część ogrodową z altaną. Z obu miejsc przechodzi się na taras górny, nazywany kwiatowym.

 Jako nastolatka pani Anna nie przepadała za pracami ogrodowymi, jednak musiała pracować w rodzinnym ogrodzie, nie lubiła zwłaszcza pielenia i tego, że o niczym nie mogła decydować. Dopiero gdy sama zaczęła rządzić we własnym ogrodzie i mogła go tworzyć, zrozumiała, jak wielka jest to przyjemność.

 Gromadzone w dzieciństwie doświadczenia okazały się bezcenne, czego efekt można podziwiać w tej chwili. Ogród tętni życiem i bujnym kwieciem. Nie znajdziemy w nim jednak roślin kolczastych, które kiedyś tak dokuczały pani Ani. Jest za to bardzo dużo bylin i gatunków jednorocznych. Miejsca najbardziej nasłonecznione wręcz kipią kolorami. Kwiatom sprzyjają również zaciszne stanowiska przy ścianach zabudowy czy pod osłoną żywopłotów.

 

Najwyższy punkt ogrodu to taras górny, zwany kwiatowym. Ta rabata zastąpiła ogród warzywny, użytkowy, ale kiedy pani Ania poszła do pracy, musiała go zastąpić czymś nieco mniej pracochłonnym. Kolejne kwietne grządki przekopywał dla gospodyni syn. Z czasem próbował powstrzymać panią Anię przed tworzeniem kolejnych, ale ona nie posłuchała i założyła jeszcze jedną na niższym tarasie.

 

Kompozycje kwiatowe są wielobarwne i spontaniczne. Kolory i formy roślin mieszają się ze sobą, a naturalność takich zestawień przypomina łąki kwiatowe. Pomimo to, są one uporządkowane, ponieważ zamknięto je w ramach drewnianych obrzeży.

Spośród bujnego kwiecia uwagę zwraca rozwar wielkokwiatowy (Platycodon grandiflorus). Jego duże fioletowe kwiaty do złudzenia przypominają dzwonki. Rośliny te mają jednak zupełnie inne łodygi i liście. Na innej rabacie podziwiamy rozwar w odmianie białej, w zestawieniu z nasturcją koloru bordo.

 Wszystkie rośliny jednoroczne są wysiewane przez gospodynię… lub wysiewają się po prostu same. Wtedy pani Ania chodzi po ogrodzie i przesadza siewki na nowe miejsca, wypełniając luki po usuniętych roślinach.

 W ogrodzie dostrzegamy sporo roślin tytoniu ozdobnego (Nicotiana alata), który długo kwitnie i wieczorami przyjemnie pachnie. Jest też piękny kosmos (onętek) ‘Double White’ (Cosmos bipinnatus) – odmiana biała i wyjątkowa, bo pełna. Pani Ania zbiera nasiona najładniejszych odmian. Część wysiewa, a część – rozdaje. Do ulubionych kwiatów pani Ani należą też lilie. Występują w wielu zakątkach ogrodu, podkreślając ich znaczenie. Rosną na przykład przy wejściach, schodach czy małej architekturze. Są jak posągi. Wyprostowanym pokrojem równoważą kompozycje z gatunkami o wiotkich pędach i drobnych kwiatostanach.

Pani Ania uprawia różne gatunki lilii. Niektóre z nich, tak jak lilie tygrysie, wytwarzają w kątach liści tak zwane bulwki powietrzne, dzięki którym rośliny samorzutnie się rozmnażają. Pani Ania zbiera bulwki zanim opadną, a potem ukorzenia je w pojemnikach. Lilie lubią glebę przepuszczalną dla wody i najlepiej próchniczną. Na całym terenie ogrodu występuje glina, dlatego rośliny rosną na lekko wyniesionych rabatach wypełnionych odpowiednim podłożem – przede wszystkim mocno zaprawianym kompostem, którego gospodyni jest wielką miłośniczką.

 Wszędzie tam gdzie gleba jest kiepska, alternatywą może być uprawianie roślin w pojemnikach. Najwięcej jest ich na tarasie środkowym, przy gospodarczej zabudowie. Tu imponująco wygląda np. datura, bieluń drzewiasty (Brugmansia arborea). Ciężko byłoby takiego giganta przenieść na zimę, by go zabezpieczyć. Dlatego jesienią, po pierwszych przymrozkach, pani Ania piłą tnie najgrubsze pędy. Obcina im górną część i wkłada do wiadra z wodą. W ten sposób rośliny zimują do lutego w wiadrze. W lutym roślinę wkłada do doniczki z żyznym podłożem i w maju, już z liśćmi, nowa datura wędruje do ogrodu. Wielki okaz w ogrodzie jest więc jednoroczny!

 Kwiaty w pojemnikach pani Ania uprawia również na ganku. Rosną one w kamionkowych naczyniach, które gospodyni kolekcjonuje. Dobrze prezentuje się w nich agapant, a obok biało kwitnący eukomis… Niektóre z tych okazów to prezenty, inne – wypatrzone ciekawostki. Są też koleusy, czyli pokrzywki brazylijskie (Plectranthus scutellarioides) – starannie podlewane i zasilane: zarówno pokrzywą, jak i mączką rogową. Obok dostrzegamy też chlubę gospodyni – lipkę pokojową, czyli zaślaz mieszańcowy, zwany też klonikiiem, (Abutilon hybridum). Wyrosła z nasionka. W swojej ojczyźnie, Ameryce Południowej, roślina ta jest krzewem. Pani Ania, usuwając dolne odrosty, prowadzi roślinę w formie jednopniowego drzewka o parasolowatej koronie. Roślina zimuje w domu, nadal wtedy kwitnie – choć nieco mniej – a potem wraca do ogrodu.

 Nawet w najbardziej upalny dzień na ganku panuje orzeźwiający cień, dlatego dobrze się tutaj wypoczywa. W ogrodzie jest kilka miejsc gdzie można przysiąść, a z każdego rozpościerają się ładne widoki. Ma w tym swój udział pergola przy domu, która pełni tutaj rolę kulisy, dzielącej przestrzeń na wnętrza. Konstrukcję w dużej części porasta winorośl. Jej owoce nie są specjalnie smaczne, ale za to wabią do ogrodu mnóstwo ptaków.

 Blisko pergoli, przy zejściu na taras dolny, znajduje się altana. Z jej wnętrza rozpościerają się widoki na ogród. Długą i wąską perspektywę zamyka malownicza korona wierzby płaczącej. Wnętrze altanki jest jasne: jasne kolory, rozświetlając małe wnętrza, optycznie je powiększają. Z tego też powodu deski zostały pobielone. Altanka nowi miano „Teofilówka” – to dlatego, że okno pochodzi z domu dziadków męża pani Ani, a dziadek nazywał się Teofil. Pawilonik ma już około 15 lat i latem jest po prostu kolejnym pokojem, gdzie spędza się dużo czasu. A domek powstał stopniowo, bez projektu i w odpowiedzi na bieżące potrzeby.

 

Podczas rozpoznawania tutejszych roślin łatwo o pomyłkę. Niektórym gatunkom warto przyjrzeć się wnikliwie. Dostrzegamy na przykład krzewinkę, która wygląda jak niecierpek, jednak jest to barwinek madagaskarski (katarantus różowy) (Catharanthus roseus). W ojczyźnie jest sporą krzewinką, u nas jest to roślina jednoroczna o liściach z jasnym nerwem i pięknych czerwonych kwiatach. Trzeba mu zapewnić ciepłe miejsce, słoneczne lub półcieniste, o dość luźnej glebie, niezbyt suchej.

 Z zakątka przy altanie udajemy się na najniższy poziom ogrodu. Przy przejściu dostrzegamy całe łany bluszczu pospolitego (Hedera helix), który z powodzeniem zastępuje trawnik, nie rosną w nim chwasty i niemal nie trzeba go podlewać, jedynie czasem ciąć, bo mocno się rozrasta na schody. Pnie się też po specjalnej konstrukcji przy elewacji i porasta sąsiadujące drzewo.

 Królem tarasu dolnego jest orzech włoski. Ponieważ bluszcz jest rośliną cieniolubną, utrzymuje się w środku jego korony i na razie nie ma zamiaru podążać w kierunku słońca. Dzięki temu drzewo nie jest zacienione, co pozwala na fotosyntezę w jego liściach.

Drzew nie powinniśmy natomiast obsadzać silnie rosnącymi pnączami światłolubnymi, takimi jak na przykład winobluszcz pięciolistkowy czy dławisz. Porastają korony drzew od zewnątrz i duszą je – odcinają od światła i znacznie obciążają konary.

 Gospodyni ma też słabość do rododendronów: bardzo je lubi i stworzyła dla nich specjalny zakątek, wydzielony podkładami kolejowymi. Do wnętrza powstałej rabaty nasypała odpowiedniego podłoża, by różaneczniki dobrze się czuły.

 Dalej dostrzegamy kompostownik: jest wyjątkowo duży, bo wydzielający go płot miał być też murkiem oporowym, ze względu na różnicę wysokości. A konstrukcja z podkładów kolejowych podtrzymuje skarpę obsadzoną bzami lilakami. Tworzą one północną granicę działki. Warto wiedzieć, że w tym ogrodzie kompostowników jest kilka, na każdym poziomie – to bardzo ułatwia pracę w ogrodzie.

 Warto przyjrzeć się nieco trawnikowi. Jest zarówno na dolnym tarasie jak i górnym. Nikt go tutaj nie zakładał. Powstawał samoistnie, właściwie dzięki regularnemu wykaszaniu roślin, które wysiewały się na wyrównanej powierzchni. Powstała tym sposobem murawa jest bardziej odporna na suszę, co we wczesnych etapach zakładania ogrodu było najistotniejsze.

Kiedyś problemem tego miejsca był brak wody. Studnia wyschła, nie można było uprawiać tu roślin, ale – co gorsza – wody nie było też w domu. Dowożono ją beczkowozami…

 Teraz, po 35 latach pracy nad ogrodem, pani Ania patrzy na niego inaczej. Kiedyś chciała, by było tu po prostu ładnie. Teraz bardziej zwraca uwagę na to, by wszystko było w zgodzie z przyrodą. Teraz rzadziej kosi się tu trawnik, kwitną sobie na nim chwasty, na wielu rabatach pojawiają się też rośliny pożyteczne dla ptaków, dla owadów. Gospodyni nie walczy ze ślimakami, mrówkami, nie stosuje chemii…

 Na kolejną wizytę w puszczykowskim ogrodzie wybieramy się wiosną. To okres, kiedy zakwitają jabłonie i szpaler lilaków na dolnym tarasie. W narożniku przy wjeździe zwraca uwagę zimozielona kalina sztywnolistna (Viburnum rhytidiphyllum) o pięknych skórzastych liściach i okazałych baldach białych kwiatów. Jednak największe wrażenie robią łany stokrotek na trawniku.

 W ogrodzie spotykamy pana Jacka Wosickiego – męża pani Ani. Dla gospodarza największym zmartwieniem jest susza, z którą zmaga się ogród. Mimo, że gleba jest tu gliniasta i powinna dobrze utrzymywać wilgoć, dzieje się inaczej. Suchą i twardą jak skała glinę trudno nawilżyć. Dotychczasowe podlewanie wężem lub konewką nie zdaje już egzaminu, dlatego gospodarze marzą o nawadnianiu kropelkowym. To dobre rozwiązanie, zwłaszcza, że do kupienia są wygodne systemy, łatwe do samodzielnego montażu. W ogrodzie przydadzą się puszki poboru wody, do których można podłączyć zraszać, pistolet czy nawadnianie kropelkowe.

 Pan Jacek planuje rozłożyć 3 linie rur biegnące pod ziemią. Najpierw musi przy ogrodowym kranie zamontować trójnik i przykręcić do niego drugi zawór. Posłuży do zamocowania elementów systemu nawadniania. Potem następuje najcięższy etap pracy – wykopanie rowka dla podziemnej linii zasilającej. Gospodarz nie chce zniszczyć murawy, dlatego starannie ją odcina i odkłada na bok. Kiedy wykop jest gotowy, umieszcza w nim linię zasilającą. Na jej końcu, przy rabacie, montuje puszkę poboru wody. Podobne puszki powinny znaleźć się na zakończeniu poszczególnych linii nawadniających.

 W ogrodzie zjawa się syn państwa Wosickich – Stanisław. Wspólnie z tatą zasypuje rowki i układa z powrotem murawę. Podejmuje się również montażu sterownika na przygotowanym kranie. Następnie wężami podłącza go do puszek z czerwonym wieczkiem. Stanowią one początek kolejnych linii zasilających poprowadzonych w ogrodzie. Pozostało jeszcze zaprogramowanie urządzenia, aby podlewanie odbywało się w godzinach nocnych, kiedy ciśnienie w sieci jest największe. Teraz do końcowych puszek można wpiąć linie kroplujące. Rozkłada się je następnie między roślinami i przytwierdza do ziemi plastikowymi zapinkami.

Nowy system bardzo oszczędza wodę, co w tym ogrodzie ma ogromne znaczenie.

 

 

Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
100%
0%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Brak komentarzy na forum.

Poprzedni odcinek

Anielskie Ogrody (odc. 749 / HGTV odc. 11 serii 2020)

Anielskie Ogrody (odc. 749 / HGTV odc. 11 serii 2020)

Odwiedzamy niezwykły ogród: ekologiczny, permakulturowy, gdzie królują apetyczne warzywa. Całość wygląda nieco magicznie i tajemniczo, ale nie brakuje i...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg