Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Zielona wyspa na pustkowiu (odc. 368)

dodano: 30.03.2012

Ogród, który prezentujemy w tym odcinku, ma już 20 lat. Teraz jest kipiącą życiem zieloną wyspą, położoną w zasadzie na pustkowiu.

ODCINEK 368:
 
Kiedy byliśmy z wizytą u znanego łódzkiego ogrodnika – pana Mariana Gasia, staw w jego ogrodzie jeszcze skuty był lodem. Za nim świeciły białą korą piękne, choć jeszcze bezlistne brzozy. Pomimo kilku wiosennych ciepłych dni, przyroda zdaje się jeszcze lekko drzemać.
 
Najlepiej o tej porze roku prezentowały się kompozycje z roślin iglastych. Wspólnie z gospodarzem wybraliśmy się na spacer po tym pełnym uroku ogrodzie. Składa się on z trzech części. Pierwsza wokół domu i zabudowań gospodarczych ma charakter reprezentacyjny. Znajduje się tu taras i rabaty: różana i kolista ze źródełkiem. W drugiej części, centralne miejsce zajmuje duży staw z pomostem i altaną. Wokół znajdują się pokoje ogrodowe o ciekawych nazwach jak: rondo Franciszka, alejka Antosia czy też placyk Jasia. Ostatnią część ogrodu stanowi lasek z brzóz, dębów, grabów i modrzewi, po którym wiją się ścieżki spacerowe. Jest tu zarówno sporo tajemniczych zakątków, jak i nieco przestrzeni.
 
Ogród powstawał przez ponad 20 lat. Wszystko działo się stopniowo, kolejno pojawiały się nowe pomysły. Na starych fotografiach widać, jak z działki rekreacyjnej ogród pomału przeistaczał się w piękny zielony zakątek. Wraz z nim dojrzewała w panu Marianie ogrodnicza pasja. Nie jest on z zawodu ogrodnikiem, ale dzięki wieloletniemu doświadczeniu stał się doskonałym fachowcem. Dzisiaj ma własną firmę projektującą i realizującą ogrody (www.ogrody.lodz.pl). To doświadczenie sprawiło, że gdy jego klientom marzy się ogród „na już”, potrafi wyczarować efekt szybciej, niż gdy sam się dopiero uczył ogrodnictwa.
 
Granice działki tworzą zwarte grupy roślin iglastych, takich jak świerki, tuje czy sosny, posadzone na wale okalającym ten półhektarowy ogród. Dokoła rozciągają się pola z uprawami rolniczymi. Taki zwarty drzewostan jest barierą dla wiatru i stanowi zieloną enklawę wśród pól na obrzeżach Łodzi, która wabi ptaki i drobne zwierzęta.
 
Podczas naszej wizyty na przedwiośniu, w ogrodzie już trwały pierwsze prace pielęgnacyjne. Na początek wiosenne cięcia. Strzyże się tu o tej porze żywopłoty i formuje drzewa. W tym roku pan Marian zdecydował się miedzy innymi na zredukowanie korony jarząbu, który znacznie się rozrósł i konkurował z innymi drzewami. W tym ogrodzie tnie się dużo, szczególnie wiosną. Półkulista korona jarzębu będzie pięknie wyglądała na tle ciemnozielonych świerków. Jednak jak widać cięcia są duże, a rany szerokie. Dla rośliny każda otwarta rana jest niebezpieczeństwem, dlatego zastosowano tu grzybobójczy środek Funaben Plus w postaci pasty. Działa on też skutecznie przeciwko zgorzeli kory i rakowi drzew owocowych oraz przyśpiesza zabliźnianie się ran.
Oczyszczone i wyrównane rany dokładnie pokrywamy pastą.Miejsca te malujemy jednorazowo, ale jak najszybciej – najpóźniej do 2 -3 dni po cięciu lub powstaniu uszkodzenia. Preparatu można używać przez cały rok, ale nigdy podczas deszczu i na mrozie.Kiedy skończymy pracę,środek przechowujemy w temperaturze powyżej zera stopni.
 
W innym miejscu ogrodu trzeba było zrobić korektę kształtu drzewa. Chodziło o wiąz odmiany Wredei’, który ma zazwyczaj formę kolumnową, ale niektóre gałęzie się odkształciły i psuły sylwetkę drzewa. Miejsca cięcia od razu zabezpieczono maścią ogrodniczą produkcji firmy Fregata. Preparat ten tworzy barierę chroniącą świeże rany przed zarodnikami grzybów i powoduje, że szybko się zabliźniają. Tą samą maścią będą traktowane rany po cięciu róż i innych krzewów w ogrodzie.
 
Kiedy na drzewach nie ma jeszcze liści, w ogrodzie najlepiej widać kompozycje z iglaków. Przed domem piękną grupę tworzy srebrny świerk i cyprysiki groszkowe o żółtych zwisających gałązkach (Chamaecyparis pisifera 'Filifera Aurea'). Pomiędzy nimi rośnie bardzo efektowny jałowiec płożący Wiltonii’ (Juniperus horizontalis). Natomiast na wyniesieniach wokół stawu, królują kosodrzewiny.
 
Jak przyznaje pani Maria, jako żona projektanta nie może zanadto decydować o kształcie ogrodu. Jednak jej domena to rośliny kwitnące, byliny.
 
Dla właściciela ten ogród to także wizytówka jego firmy. Zaprasza tu swoich klientów i pokazuje jak można zagospodarować poszczególne zakątki. Towarzyszyliśmy panu Marianowi z kamerą w czasie takiego spaceru latem ubiegłego roku. Najpierw ekipa ogrodników szykowała ogród na wizytę ważnych gości. Pielono rabaty i usuwano chwasty spomiędzy kamiennych płyt w nawierzchniach. Przyszła też pora na wymianę sezonowych kompozycji roślinnych na podwyższeniach otoczonych kamiennymi murkami. Posadzono tu między innymi jednoroczne białe złocienie.
Gospodarz osobiście nadzorował strzyżenie żywopłotu z azalii, rosnącego w cieniu potężnych świerków. Jego zamiarem było uzyskanie zielonej rzeźby na wzór japońskiego karikomi – żywopłotu o łagodnych formach przypominającego wzgórza i lasy.

Kiedy przybyli już goście, pierwszym punktem wycieczki był przedogródek i pięknie kwitnąca o tej porze surmia, inaczej zwana katalpą (Catalpa bignonioides). Jej białe kwiatostany osiągają czasami po 30 cm szerokości. To szybko rosnące drzewo pochodzi z Ameryki Północnej i oprócz efektownych kwiatów ma ogromne sercowate liście. Powinno rosnąć w miejscu osłoniętym od wiatru, bo podczas silnych mrozów może podmarznąć.
 
Podczas zwiedzania, pan Marian wyjaśniał na początek, czym jest przedogródek – to wejście do domu i wstęp do ogrodu. Tu są gazony dla roślin, wykorzystano też kilka głazów narzutowych (ten motyw powtarza się też w innych częściach ogrodu) i nieco roślin zimozielonych, podsypanych białymi otoczakami. Dekorację uzupełniają kolorowe kwiaty, podlewane dzięki systemowi nawadniającemu.
 
Następnie właściciel pokazał taras przy domu, nad którym ustawiono pergolę z naciągniętym płótnem żaglowym. Takie zadaszenie pozwala zachować cień, a jednocześnie nie powstaje problem wchodzenia pnączy na dach budynku. Z tarasu roztacza się widok na ogród różany, który składa się z dwóch części, dwóch wyniesień. Wyniesienie pod rabatę wykonano z ziemi z dużym dodatkiem kompostu, co pozwoli zaopatrzyć rośliny w składniki pokarmowe na kilka lat. Dodatkowo zasila się je nawozami mineralnymi wspomagającymi kwitnienie.
 
Urodę róż podkreśla fioletowa szałwia i grupy lawendy. Różom trzeba poświęcić sporo pracy, ale potrafią się pięknie odwdzięczyć, a zapach lawendy odpędza od róż mszyce. Rabata różana ma nawodnienie kropelkowe, co ułatwia pielęgnację krzewów. Ponadto zawsze są regularnie przycinanie w kwietniu, co wspomaga ich siłę kwitnienia.
 
Wielu klientów pyta o ogród, który nie wymaga zbyt dużej pielęgnacji. Niestety, zazwyczaj im piękniejszy ogród, tym wymaga większej dbałości, więc jeśli nie ma się czasu na prace ogrodowe, można rozważyć zaangażowanie ekipy pielęgnacyjnej.
 
Z różanką sąsiaduje niewielki placyk z pergolą w pastelowych barwach. Głównym akcentem kolorystycznym jest tu wiąz holenderski odmiany ‘Wredei’(Ulmus hollandica), którego żółte liście odcinają się od ciemnego tła cisów i sosen. To miejsce doskonałe dla odpoczynku, w sam raz na chwilę wyciszenia.
 
Podczas spaceru pan Marian dawał instrukcje dotyczące przycinania żywopłotu z bukszpanu o niesymetrycznym kształcie. Pomiędzy drzewkami żywopłot miał być niski, a przy ich pniach miały powstać kule.

Z kolei wysoki grabowy żywopłot to półkolisty parawan otaczający placyk. Tu wszystkie elementy podporządkowane są formie koła. W punkcie centralnym jest źródełko, wokół niego jest żwirowy okrąg, potem jest kolejny łuk z bukszpanowego żywopłotu i ekran z grabów. Po drugiej stronie jest kamienny murek i nawet półokrągłe ławki. Całość uzupełniają dekoracyjne trawy.  
 
Po pierwszej części prezentacji pan Marian zaprosił gości do ogrodowego biura. W tak piękny dzień szkoda było pozostawać we wnętrzu domu. Teraz nadarzyła się okazja, by przedstawić, jak zazwyczaj wygląda projekt ogrodu: zazwyczaj jest to między innymi rzut z góry, gdzie widać wszystkie elementy ogrodu, zazwyczaj – w kilku wariantach. Dzięki projektowi, właściciele projektowanego terenu wiedzą, czego się spodziewać, a także można określić koszty inwestycji.
 
W czasie rozmowy wstępnej projektant dokładnie wypytał o potrzeby młodej rodziny. Okazało się, że ich ogród będzie ukształtowany przede wszystkim pod kątem dzieci. W projekcie ma być uwzględniony duży trawnik, służący za boisko, plac zabaw i warzywnik. Pani Magda, która chciała, by pan Marian zaprojektował jej ogród, nie zna się na roślinach, dlatego spacer po jego ogrodzie to okazja, by wskazać, jakie gatunki jej się podobają. Na pani Magdzie największe wrażenie zrobiły kwiatostany juki ogrodowej, chociaż jeszcze do jej kwitnienia pozostało parę dni. W cienistym zakątku wypatrzyła białą odmianą tawułki japońskiej, natomiast na skalniaku zachwycił ją pięknie kwitnący na różowo rojnik ogrodowy.

Właściciel zaprosił gości do leśnej części swojego ogrodu. Po drodze zatrzymali się przy pięknych, czerwonych owocach bzu koralowego (Sambucus racemosa). Stanowią one cenny pokarm dla ptaków i zachęcają je do odwiedzin w ogrodzie. Taki lasek to niezwykłe miejsce - można znaleźć w nim grzyby!
 
W tej części ogrodu do ziemi dociera niewiele słońca. Mimo to na ścieżkach rosną chwasty i raz lub dwa razy w roku opryskiwane są herbicydem. Przycina się również rabaty z bluszczem, runianką i barwinkiem. Rośliny te stworzyły zwarte kobierce, nie potrzeba ich pielić czy też usuwać spod nich liści i igieł opadających z drzew. Należy jedynie kilka razy w roku ograniczać je przez cięcie. Inaczej szybko zagospodarowałyby wolne przestrzenie, a pod ich zielenią znikłyby rzeźby ogrodowe i ławki.
 
Podział przestrzeni na mniejsze wnętrza ogrodowe zachęca do ciągłego odkrywania ogrodu. Można tu też znaleźć niezwykłe zakątki – są wyjątkowe, bo mają imiona wnuków pana Mariana: jest placyk Jasia, rondo Franciszka z rustykalnym murkiem i alejka Antosia. Oprócz wymienionych zakątków, które powstały stosunkowo niedawno, znajduje się tu również geometryczny placyk ze smukłym miłorzębem i pięknie ciętymi formami z bukszpanu.
 
W centralnej części ogrodu znajduje się staw i mogliśmy podejrzeć pozyskiwanie i podział karp lilii wodnych. Pracownik ubrany w długie spodnie wędkarskie wyrywał z mulistego dna kępy tych roślin. Na brzegu trafiały one do plastikowych koszy, które wypełniano gliniastą ziemią. Pojadą one teraz do innych ogrodów urządzanych przez pana Mariana. Pracę taką, która pozwala odmłodzić i przerzedzić kępy lilii, wykonuje się co roku. Przy okazji wydobywa się z dna także część mułu. Według zwiedzających to miejsce jest najpiękniejsze w całym ogrodzie; niestety ma jeden minus – staw ma 1,5 metra głębokości, więc może być niebezpieczny dla najmłodszych dzieci.

Staw w ogrodzie jest zbiornikiem o dnie naturalnym. Został on wykopany w gliniastym podłożu i wypełniony wodą. Natomiast lilie wodne i trzciny korzenią się tu swobodnie i szybko rozrastają. Dzięki temu, że rośliny zajmują prawie całą powierzchnię lustra wody, w stawie utrzymuje się równowaga biologiczna i nie tworzą się skupiska glonów. Dodatkowo, żeby dotlenić wodę, wykonano niewielki strumyk i kaskadę.
Jeśli podłoże nie jest gliniaste, to taki staw można wyłożyć sztucznym materiałem.
 
W takim dynamicznym ogrodzie, jak ten pana Mariana, różne elementy ulegają ciągłym zmianom. Kiedy byliśmy tu latem, wisiała tylko huśtawka. Obecnie stoi cały zestaw ze zjeżdżalnią i domkiem na drzewie. Razem z właścicielami, z ogrodu często korzysta ich córka Maja i wnuczek Jasio. To z myślą o miłych chwilach wspólnej zabawy konstruowana była ta budowla. Maja wyrastała w domu, gdzie całe życie kręciło się wokół ogrodnictwa. Dlatego nie dziwi fakt, sama też podjęła studia na kierunku architektura krajobrazu.
 
Uzupełnieniem całego ogrodu jest piękny i zadbany trawnik. Wiosną przechodzi aerację, usuwa się mech, nawozi azotowym nawozem. Po zabiegu aeracji, pan Marian postanowił zastosować wieloskładnikowy nawóz w postaci granulatu. Wiaderko 5 kg wystarcza na 250 m kwadratowych trawnika.Odpowiednio dobrany skład pokryje wiosenne zapotrzebowanie trawy, dzięki czemu od razu zacznie się krzewić i rosnąć do góry, nabierze też soczysto zielonego koloru. W innym miejscu zostanie użyty nawóz do trawników z mchem. W swoim składzie ma on żelazo, azot oraz siarkę, dzięki czemu ubędzie mchu, a przybędzie trawy. Z pewnością znajdzie się też fragment, który trzeba będzie potraktować nawozem do regeneracji mocno zniszczonych trawników.
Trawniki są tu nawożone od trzech do pięciu razy w sezonie. Pierwszy raz - wczesną wiosną, ostatni w sierpniu. Inaczej nawozimy trawę, gdy zastosujemy nawozy 100dniowe.
 
Zmiany w każdym ogrodzie nie tylko zależą od fantazji gospodarzy, czasami ich powodem jest klimat, kiedy wypadają mniej odporne gatunki. Bywa też, że nie wszystkim roślinom odpowiadała tutejsza gleba. Ziemia jest tu dość żyzna, ale bardzo zwięzła. Nie przyjęła się np. sosna wejmutka. Sposobem na lokalną zmianę właściwości gleby, są wyniesienia, gdzie dowieziono podłoże lepsze dla wybranych gatunków.

Pan Marian zainteresował się nowością na polskim rynku – naturalnym nawozem poprawiającym strukturę i żyzność gleby. Jego najważniejszym komponentem są kwasy humusowe, główne składniki obornika czy kompostu. Dużo wygodniejszy w użyciu jest Rosahumus, w którego kilogramie znajduje się tylekwasów humusowych, co w około 30 ton obornika. Tak skondensowane kwasy odkryto w pokładach leonardytów, wydobywanych w kilku miejscach na kuli ziemskiej. Leonardyty powstały podobnie jak węgiel w okresie karbonu. Pochodzą z resztek roślinnych, obumarłych bez dostępu powietrza, a ich ważną cechą jest doskonała rozpuszczalność w wodzie. Do 5-litrowej konewki dodajemy 50 gram preparatu. Kilogramowe opakowanie wystarczy na 20 konewek wody.
 
Na glebie gliniastej, takiej jaka jest w ogrodzie pana Marian, Rosahumus spowoduje rozluźnienie gleby, lepsze jej napowietrzenie, umożliwiając korzeniom oddychanie. Natomiast na glebach piaszczystych, gdzie problemem jest brak próchnicy i wypłukiwanie cennych składników pokarmowych i wody, kwasy humusowe zatrzymają je w okolicy korzeni. Efektem będzie szybki wzrost roślin, ich zwiększona odporność, a także zdrowe plony owoców i warzyw.
 
A na koniec miła niespodzianka - pan Marian zaprasza widzów „Mai w ogrodzie” do swojego ogrodu, oczywiście po wcześniejszym umówieniu się na wizytę.
 
 
 
 
***
Kiedy oglądać powtórki odcinka na antenie TVN Meteo?
Szczegółowe dni i godziny emisji znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.

Cały odcinek programu można też zobaczyć na www.tvnmeteo.pl w zakładce Magazyny.
             
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
96%
4%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Zielona wyspa na pustkowiu (odc. 368)
Bardzo lubię ten program ,całą zimę byłam wierną telewidzką i teraz ogladanie weszło mi w nałóg ,słowem stałam się fankę Pani Mai .
2020.10.20
~ Karinka

Poprzedni odcinek

Targi Gardenia i polskie palmy (odc. 367)

Targi Gardenia i polskie palmy (odc. 367)

W tym tygodniu prezentujemy relację z targów Gardenia, a także sprawdzamy, gdzie w Polsce rosną palmy.

więcej »
Ocena
95%
5%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg