Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Zielony raj z oczkiem wodnym i kamiennym kręgiem (odc. 384)

dodano: 20.07.2012

W tym odcinku przypominamy naszą wizytę w ogrodzie położonym w podwarszawskiej, letniskowej miejscowości o nazwie Podkowa Leśna, którego właścicielami są pan Jerzy Litwiński i pani Małgosia Gozdawa-Litwińska. Ogród ten jest niezwykle rozległy, wiele w nim ciekawych zakątków, dlatego też jego zwiedzaniu poświęcić trzeba było bardzo dużo czasu. Byliśmy tam kilka razy – najpierw w maju, potem w czerwcu i lipcu, dlatego widzieliśmy ogród i w słońcu i w deszczu, a także wieczorem. Za każdym razem wydawał się zupełnie inny.

Na początek przypominamy, gdzie i kiedy można oglądać odcinki programu:
 
Szczegółowe dni i godziny emisji na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Całe odcinki programu są dostępna na stronach:
 
 
ODCINEK 384:

Kiedy przekroczyliśmy tajemniczą bramkę za domem, zastaliśmy zachwycające królestwo roślin: pięknie dobrane pod względem kolorystycznym kwiaty, zmienną fakturę liści, piętrowo ustawione drzewa i krzewy. Całość zwieńczały wysmakowane obrazy na tle kamiennego muru. W momencie naszych odwiedzin, ogród miał zaledwie 8 lat. Jak się okazało, nie stanowił on dzieła profesjonalnej firmy, tylko bardzo zdolnych i pracowitych właścicieli.
 
Po wejściu do ogrodu ma się wrażenie niczym nieograniczonej przestrzeni. A ponieważ roślinności jest wiele, i jest ona niezwykle bujna, zupełnie nie widać płotu. Ogród doskonale stapia się z przestrzenią otaczającą i sprawia wrażenie dopiętego na ostatni guzik. Ideą przyświecającą temu projektowi było stworzenie odosobnionego miejsca wypoczynku. W ogrodzie wydzielone zostały poszczególne „pokoje”, jak na przykład miejsce gdzie pija się kawę i karmi się ryby. Każde miejsce zostało całkowicie oddzielone od innych, przede wszystkim za pomocą bujnej roślinności tworzącej coś na rodzaj ścian. Przechodząc z jednego „pokoju” do drugiego napotyka się zupełnie inne rośliny i całkowicie odmienny klimat.

Działka ma 3 tysiące metrów, ale jest wąska i długa. Przed domem znajduje się brzozowy gaj zarośnięty bluszczem, a także szeroki podjazd i garaże. W tej części jednak się nie odpoczywa. Ogród podzielono na kilka stref z różnymi nastrojami. Kompozycja z tyłu domu to 3 wnętrza – trawnik, oczko wodne i miejsce na ognisko. Nad stawem - pokój kawowy, obok altana, a na końcu, pod murem owocowa farma.

Oczko wodne, to miejsce, w którym właściciele rozpoczynają swój dzień. W tym miejscu zasiadają z kawą i karmią ryby. Jest to swoisty rytuał, który odbywa się każdego ranka przez półtorej godziny. Większość ryb posiada nadane im przez gospodarzy imiona, co zdradza ich głębokie przywiązanie do tych zwierząt.

Oczko ma 40 metrów kwadratowych lustra wody i 180 cm głębokości. Pływa w nim 11 dorodnych ryb. Na prośbę pana Jurka, zaprosiliśmy eksperta od hodowli ryb, pana Romana Stefańskiego, żeby pomógł w rozwiązaniu kilku problemów. Panowie dyskutowali o liczbie ryb, jakie może pomieścić staw, tak by nie zaburzyć jego ekosystemu. Według opinii eksperta, staw o takiej wielkości może pomieścić dodatkowo około 10 ryb. Pan Roman podkreślił jednocześnie, że lepszym rozwiązaniem jest hodowla kilku różnych gatunków i odmian, niż zapełnianie stawu tym samym gatunkiem ryb, których nie sposób odróżnić, a tym bardziej nadać im imiona.

Kolejną kwestią poruszoną przez obu panów, było dawkowanie pokarmu rybom. Pan Roman zaznaczył od razu, że ryb nie należy przekarmiać, bowiem każde oczko wodne ma swój ekosystem, w którym pojawiają się stanowiące naturalny pokarm larwy wodne i kijanki. Kupny pokarm powinien stanowić uzupełnienie diety i nie należy z nim przesadzać, by nie pozostawał niezjedzony na powierzchni wody.

Ryby znajdujące się w oczku wodnym sprawiają właścicielom wiele przyjemności, jednak mają też z nimi pewne kłopoty. Pewnej zimy, pan Jurek wyłowił aż 12 martwych ryb, ponadto w podobnej sytuacji stracił też około 3 kilogramowego karpia. Pan Roman wyjaśnił, że pojedyncze przypadki śnięcia ryby, podczas gdy inne rybki cieszą się zdrowiem, może świadczyć o osłabieniu konkretnego egzemplarza, który matka natura całkiem zwyczajnie wyeliminowała. Jeżeli zaś mamy przypadek śnięcia większej liczby ryb, a na dodatek padają żaby, doszukiwać się należy dużo poważniejszych przyczyn.

Grupowemu śnięciu w oczku wodnym gospodarza towarzyszyła ogromna zagłada żab – wówczas naliczono ponad 120 martwych, spuchniętych egzemplarzy. Jak wyjaśnił zaproszony przez nas specjalista od hodowli ryb, żaby zielone zimują pod wodą, dlatego np. można spotkać je w sklepach zoologicznych w okresie wigilijnym, podczas którego zostały wyłowione razem z karpiami. Te płazy potrzebują powietrza rozpuszczonego w wodzie, ponieważ w okresie zimowym oddychają głównie przez skórę. Takiego tlenu na ogół wystarcza im do momentu odwilży, chyba, że mamy do czynienia z bardzo długą zimą. Wtedy też dochodzi do przyduchy, która doprowadzić może do masowego wymierania organizmów zamieszkujących zbiornik wodny z powodu niedotlenienia.

By urozmaicić staw państwa Litwińskich, pan Roman przywiózł ze sobą kilka roślin tropikalnych. Jedną z nich był hiacynt wodny (Eichhomia crassipes), którego system korzeniowy stanowi doskonałe miejsce wylęgu dla karasi. Podobną strukturę korzeniową posiada podarowana gospodarzom pistia rozetkowa (Pistia stratiotes), która rozmnaża się za pomocą rozłogów, kwitnie zaś bardzo nisko wśród liści, dlatego kwiatostany są słabo widoczne. W naszym klimacie są to rośliny jednoroczne i na zimę trudno je zabierać do domu. Każdego roku na wiosnę należy zakupić po 3-4 sztuki, które rozrosną się latem w ciepłej wodzie. Ponieważ są to rośliny pływające nie wymagają sadzenia i można je po prostu wpuścić na wodę, tak, aby korzenie nie pozostawały na powierzchni. Pan Roman przywiózł także azjatycką odmianę kotewki orzecha wodnego i karbowaną odmianę pistii.

Kilkanaście lat temu państwo Litwińscy nie mieli domu z ogrodem, ale zawsze kochali naturę. Mieszkali w Warszawie i mieli taras wielkości 8-10 metrów. Byli jedynymi mieszkańcami osiedla, którzy spędzali większość czasu na świeżym powietrzu. Na tarasie gospodarze stworzyli sobie namiastkę ogrodu - znajdował się tam stolik, a także duża liczba roślin, jak np. pelargonie, draceny, juki. Żona właściciela, Pani Małgosia, ten etap swojego życia nazwała podświadomym dążeniem do posiadania własnego ogrodu.

Po zakupie upragnionej działki, państwo Litwińscy, podjęli się zagospodarowania terenu na własną rękę, mimo, że nie posiadali ani doświadczenia, ani też dostatecznej wiedzy z zakresu ogrodnictwa. Najtrudniejszy był dla nich początek, kiedy na działce znalazły się góry ziemi, które niebawem porosły chwastami i pokrzywami. Na teren dopiero powstającego ogrodu 60 ciężarówek przywiozło aż 600 ton gleby.

Ziemia była potrzebna do uformowania pagórków dzielących wnętrza ogrodu, dla zróżnicowania terenu. Dopiero wtedy można było sadzić rośliny. Etap sadzenia rozpoczął się od zakupienia przez właścicielkę trzech bzów, które posadzone zostały w zupełnie przypadkowych miejscach. Dopiero potem, centralnym punktem ogrodu ustanowiono oczko wodne, wokół którego zaczęła rozrastać się roślinność. Powierzchnia trawnika stopniowo się zmniejszała i tak jest do dziś, bowiem właściciele bardzo chętnie odwiedzają centra ogrodnicze, dokupując kolejne egzemplarze. Pani Małgosia bardzo chętnie zasięga porady w zaprzyjaźnionym centrum ogrodniczym odnośnie gatunków roślin, które nadają się do konkretnych miejsc w ogrodzie, a także nowych odmian, jakie mogłaby zasadzić.

Kiedy poprawiła się pogoda przenieśliśmy się w najbardziej słoneczne miejsce, czyli do kręgu z ogniskiem, wokół którego posadzono sucholubne rośliny – dziewannę, kolorowe berberysy, jałowce. Te rośliny mają dobrze rozbudowane korzenie, a ponieważ w ogrodzie nie ma systemu nawadniającego, wystarczyło dobrać odpowiednie gatunki do środowiska. Krąg z ogniskiem otoczono głazami przywiezionymi z Mazur, które ustawiono już na samym początku zakładania ogrodu. Ten kamienny krąg, niczym brytyjski Stonehenge, sprawiał wrażenie miejsca magicznego.

Kamień jest ważnym elementem w ogrodzie państwa Litwińskich, mimo, że miejscami został przykryty przez otaczającą roślinność. Do stworzenia ogrodu wykorzystano 200 ton tego surowca. Charakteru niewątpliwie nadaje ogrodowi wapień przywieziony z Kazimierza nad Wisła. Z niego zbudowano ogrodzenie, zaś wiosną rozpoczęto prace nad budową kominka. Nad projektem kominka czuwał teść pana Jerzego, któremu nie obca była sztuka budowania takich obiektów. Wykonaniem kominka zajął się jednak doświadczony zdun.

Szczegóły dotyczące wykonania kominka znajdziecie Państwo w tym tekście: KOMINEK.

Kominek był ostatnim punktem aranżacji niezwykle potrzebnej altany, która po kilku latach budowy została wreszcie ukończona. Pan Jerzy wspierał się pomocą swojego wuja architekta, który nie tylko wykonał projekt, ale także nadzorował poszczególne etapy budowy. Podłoga wykonana została w całości przez właściciela i jego syna. Panowie nie uniknęlijednak błędów - pan Jurek posłuchał pewnego wykonawcy dachów, który poradził mu zainstalowanie tak zwanej podbitki, znajdującej się pod spodem dachu. Podbitka miała na celu chronienie dachówek przed poderwaniem jej od spodu przez silny wiatr. Niestety miejsce pomiędzy dachówką a podbitką osy i szczerzenie upodobały sobie na gniazda. W tym miejscu znalazło się tyle gniazd tych owadów, że korzystanie z altanki okazało się zupełnie niemożliwe… No cóż, człowiek uczy się na błędach.

W altance natknęliśmy się na ciekawie wykonane leżaki, których projekt okazał się również autorstwa właściciela i jego syna. Projekt tego mebla został zawieziony do stolarza, zaś sam mebel podarowany został pani Małgosi w dzień jej imienin. Stanowi on miejsce wypoczynku nie tylko dla właścicieli, ale również dla ich kota.

W ogrodzie, oprócz właścicieli, zastaliśmy spędzającą tam wakacje siostrę pana Jurka, panią Anye Corvin, która na stałe mieszka w Ameryce. Zapytaliśmy ją o wrażenia z pobytu w tak pięknym, kolorowym i utrzymanym w stylu angielskim ogrodzie. Pani Anya zachwycała się tym terenem, podkreślając swoje zdumienie faktem, że w klimacie, w którym co roku gości sroga zima, można utrzymać tak wspaniały ogród. Dla siostry pana Jurka, różnorodność odmian roślin i kwiatów wywołała skojarzenia z ogrodem botanicznym. W Stanach Zjednoczonych ogrodami zajmują się raczej ludzie starsi, nie ma też u nich tak dużej dbałości o każdy detal, która charakteryzuje polskie ogrodnictwo. Amerykańskie gospodarstwa ograniczają się raczej do trawników i krzewów, które nie wymagają nadmiernej uwagi. Większość czasu spędza się tam jednak w domu.

Państwo Litwińscy przypatrywali się również botanikom z innych krajów. Ich działka przypomina dziki angielski ogród, zaś miejscami zauważyć można zapożyczenia z innych stron świata. Takim przykładem jest malowniczy mur z białego wapienia. Projekt tego muru wywodzi się z chęci stworzenia miejsca całkowicie intymnego – nigdy nie wiadomo, czy za płotem nie przybędzie sąsiadów. Całość utrzymana jest w stylu śródziemnomorskim, a inspirację ku temu stanowiły Włochy, gdzie państwo Litwińscy wiele razy spędzali wakacje. Ustawione wzdłuż muru ceramiczne donice również nawiązują do włoskiego wzornictwa.

Pan Jurek podchodzi do kamienia z wielkim sentymentem. Jak sam zauważył, mur może stanowić coś niezwykle trwałego, jak na przykład Baszta Piastowska w Kazimierzu, która stoi nietknięta od tysiąca lat. Dobrze postawiony mur może przetrwać wiele pokoleń - jeśli kamień stoi na właściwym fundamencie i jest osłonięty od góry np. dachówkami jest praktycznie niezniszczalny. Kamień wykorzystany do budowy muru w ogrodzie naszych gospodarzy pochodzi z okresu jurajskiego, który rozpoczął się 200mln lat temu i trwał przez 60mln lat, co dodaje mu dodatkowego uroku. Z kamieniem pięknie harmonizuje woda, tworząc z roślinami naturalnie wyglądające kompozycje.

Państwo Litwińscy są wspólnie odpowiedzialni za końcowy wygląd ogrodu oraz szczegóły jego aranżacji. Nieustannie konsultują ze sobą nowe koncepcje, a także wybór miejsca dla posadzenia nowych kwiatów i roślin. W okresie zimowym, pani Małgosia spędza wieczory na studiowaniu zawartości encyklopedii roślin, wybierając z niej konkretne egzemplarze do zasadzenia na wiosnę. Zdarza się jednak, że rośliny kupowane są spontanicznie i czekają na swoją kolej, dopóki właściciele nie wpadną na pomysł zaaranżowania ich w ogrodzie. Właściciele sami dbają o swój ogród, tylko czasem decydują się na zatrudnienie jednorazowej pomocy, czego zresztą szybko żałują, bo jak sami stwierdzili, więcej z tego szkody, niż pożytku.

By sprawdzić, w jakiej kondycji znajdują się rośliny w ogrodzie państwa Litwińskich, do programu zaprosiliśmy jeszcze jednego gościa - panią Jolantę Więsyk, ekspertka od spraw uprawy i pielęgnacji roślin. Pani Jolanta określiła stan roślin jako znakomity, zwłaszcza, że ogród prowadzony jest amatorsko. Właściciele nauczyli się właściwej pielęgnacji roślin metodą prób i błędów, niejednokrotnie przesadzając rośliny z miejsca na miejsce, w celu znalezienia odpowiednich dla nich warunków. Jak w każdym ogrodzie, także i tu, gospodarze stykają się z mnóstwem problemów w uprawie, jak np. nagłe więdnięcie, zmiana koloru liści, pojawienie się szkodników itp. Wtedy też pani Małgosia sięga do literatury fachowej, szukając odpowiednich rozwiązań.

Po intensywnych opadach, jakie wystąpiły w okresie nagrywania odcinka, na liściach katalpy zauważono rdzawe plamy, które po pewnym czasie objęły całe blaszki liściowe i pędy. Konieczne było obcięcie uszkodzonych gałązek. Pani Małgosia kupiła gotowy preparat z czosnku i opryskała nim całą roślinę oraz podlała obficie korzenie. Ziemię wokół drzewa dokładnie przemieszała ze świeżym kompostem. To doskonałe lekarstwo, bo wprowadza pożyteczne mikroorganizmy, które ograniczają rozwój czynników chorobotwórczych. Zabiegi te poprawiły kondycję katalpy, ale roślina nadal nie wyglądała na zdrową.

Przyczyną korzeniowej choroby katalpy okazało się zbyt głębokie posadzenie rośliny. Szyjka korzeniowa drzewa została zasypana zbyt dużą warstwą gleby, powodując powstanie procesów gnilnych i wnikanie do rośliny patogenów. Zasypywanie pnia ziemią grozi zamieraniem roślin, dlatego pani Jolanta wskazała właścicielce na podobny błąd przy posadzeniu innych roślin.

Na końcu ogrodu pani Jola odkryła rząd buków, głęboko przysypanych ziemią. Po rozpoczęciu odkopywania okazało się, że pod ściółką znajduje się folia położona kilka lat temu w celu ograniczenia rozwoju chwastów. Zatrzymywała ona wilgoć w podłożu i nie dopuszczała do korzeni powietrza. Silny zapach pleśni zdradzał rozwój patogenów grzybowych. Roślina próbowała się bronić, wywarzając dodatkowe korzenie. Okazało się, że nasada pnia znajduje się aż 20 centymetrów poniżej poziomu ziemi - tutaj odkryliśmy dopiero pierwszy korzeń podporowy. Przy samym pniu pani Jola zauważyła też resztki nawozu - wsypany w tym miejscu, nie wpływa dobrze na rozwój rośliny.

Drzewa pobierają większość składników pokarmowych przez drobne korzenie przybyszowe. Najwięcej ich znajduje się w strefie wyznaczonej przez rzut korony i tam należy je dokarmiać. Na rośliny wpływa także nawożenie sąsiadującego z nim trawnika czy rabaty. Szyjka korzeniowa to bardzo wrażliwy fragment drzewa, stanowi ona nasadę pnia i początek rozwoju systemu korzeniowego. Szyjka posiada bardzo cienką korę, poprzez którą do rośliny na skutek dużej ilości wody i gnicia komórek naskórka wnikają patogeny.

Po odsłonięciu tego fragmentu rośliny należy opryskać nasadę pnia środkiem grzybobójczym, przygotowanym na przykład z czosnku. Ponieważ proces wysychania powinien być powolny, należy użyć także oleju parafinowego, który chroni korę drzewa przed szybkim przeschnięciem. Większość drzew i krzewów źle znosi zasypanie nasady pnia. Szczególnie wrażliwe są rośliny o płytkim systemie korzeniowym, takie jak świerki, magnolie, brzozy, różaneczniki oraz starsze okazy roślin.

Na zbyt głębokie posadzenie bardzo charakterystycznie reagują świerki, bowiem brązowieją od środka szpilki i zaczynają się obsypywać. Jest to sposób rośliny na zakomunikowanie zbyt dużej wilgoci wokół szyjki korzeniowej i zbyt małej ilości powietrza.

Jak zadeklarowali państwo Litwińscy, największą jak do tej pory satysfakcję z tego przepięknego ogrodu przyniosła im wizyta Mai i ekipy naszego programu. Był to dla nich niezbity dowód na to, że ich ogród jest naprawdę wart uwagi, także ze strony fachowców z dziedziny ogrodnictwa. Pojawienie się w programie „Maja w ogrodzie” stanowiło dla nich ukoronowanie ośmiu lat pracy włożonej w pielęgnację tego ogrodu.
My również mieliśmy niesamowitą przyjemność ze zwiedzania ogrodu, zaś gościnność naszych gospodarzy pozwoliła na spędzenie w nim kilku naprawdę przemiłych dni - od rana do wieczora.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
95%
5%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Zielony raj z oczkiem wodnym i kamiennym kręgiem (odc. 394)
Naprawdę przepiękny ogród...
2022.01.22
~ Aga
Re: Zielony raj z oczkiem wodnym i kamiennym kręgiem (odc. 394)
czy beda nowe odcinki ? ostatnie byly ok ale stare
2022.01.22
~ fan
Re: Zielony raj z oczkiem wodnym i kamiennym kręgiem (odc. 394)
mama zapytanie odnośnie powierzchni lakierowanej stołu przy którym kręcony był odnicek ( tam gdzie pan palił papierosa). Ile warstw lakieru jest na nim położone? Jaki lakier ? Czy warstwy były położone za jednym razem czy z czasem w wyniku konserwacji. Dziękuję za odpowiedź
2022.01.22
~ Nootkatensis
Re: Zielony raj z oczkiem wodnym i kamiennym kręgiem (odc. 394)
Witam serdecznie, Mam pytanie: mianowicie chciałbym wiedzieć jak pan Roman wyliczył maksymalną ilość ryb dla tego oczka? Chcę zaprojektować sobie oczko i właśnie to mnie nutruje... Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam!
2022.01.22
~ oczkomaniak

Poprzedni odcinek

Jeden z najpiękniejszych polskich ogrodów prywatnych (odc. 383)

Jeden z najpiękniejszych polskich ogrodów prywatnych (odc. 383)

W tym tygodniu, na prośbę widzów programu, wracamy z wizytą do pewnego górskiego ogrodu. Znaleźliśmy go w niewielkiej wsi Sopotnia Wielka umiejscowionej w...

więcej »
Ocena
94%
6%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg